Zmienna dieta pingwinów. Prowadzone przez 200 lat intensywne polowania na walenie i foki z Oceanu Południowego doprowadziły do zmiany diety pingwinów Adeli ( Pygoscelis adeliae ). Zaczęły się one żywić krylem zamiast rybami, dlatego naukowcy alarmują, że planowane zwiększone odłowy tych żyjątek mogłyby zagrozić sympatycznym
Metaboliczne przemiany tłuszczy. Potomstwo niedźwiedzi polarnych jest karmione mlekiem zawierającym ok. 27% tłuszczu, natomiast dorosłe osobniki żywią się głównie ssakami morskimi bogatymi w tłuszcz, na które polują, przebywając wyłącznie na lodzie morskim. Konsekwencją takiej diety jest występowanie u niedźwiedzi grubej
Konkret24. "Ten rząd i wolność to jest, że tak powiem, tak jakby powiedzieć, że pingwiny żyją w Afryce" - takim żartobliwym porównaniem poseł Michał Kamiński chciał skrytykować PiS. Zamiast tego wykazał się jednak brakami w wiedzy zoologicznej. Choć są gatunkiem zagrożonym, pingwiny przylądkowe wciąż na południu
Wśród popularnych mitów na temat zwierząt znajduje się również jeden dotyczący pingwinów. Podobnie jak sarna nie jest żoną jelenia, a jeże nie noszą na plecach jabłek tak i pingwiny nie są sąsiadami polarnych niedźwiedzi. Takie cuda to tylko w kreskówkach i książeczkach dla dzieci albo (co gorsza) w zoo.
O tym się mówi. Szokujące wyniki badań dotyczące niedźwiedzi polarnych! Ich populacja jest zagrożona. Konrad Szczęsny • 17 września 2016 12:15. Fot. East News. O tym problemie mówi się od dłuższego czasu. Wszystko dlatego, że efekt cieplarniany w ostatnich latach nasilił się. Do dbania o środowisko wzywa wiele gwiazd z kraju
Charakterystyczne cechy pingwinów. Pingwiny są ptakami nielotnymi, które przystosowane są do życia w wodzie. Wąskie skrzydła są płetwami napędowymi. Posiadają silne nogi, które pełnią rolę tylnych płetw. W poruszaniu się w środowisku wodnym pomagają również trzy przednie palce, które złączone są ze sobą błoną pławną.
Liczba niedźwiedzi polarnych wzrasta. „Wiodący kanadyjski autorytet w kwestii niedźwiedzi polarnych, Mitch Taylor, powiedział: ‘widzimy bezprecedensowy wzrost liczby niedźwiedzi polarnych, a tam, gdzie ich ubywa, ma to związek z polowaniami, a nie zmianą klimatu.” (The Scotsman)
Nauczysz się. odróżniać przyrodę strefy polarnej Arktyki i Antarktydy; rozpoznawać zwierzęta lądowe i morskie charakterystyczne dla obszarów polarnych. 1. Życie na lądzie w strefach okołobiegunowych. W strefach okołobiegunowych żyją zarówno rośliny, jak i zwierzęta. Surowy klimat powoduje, że najwięcej ich przedstawicieli
Kanada jest domem dla największej liczby niedźwiedzi polarnych, około 2/3 ich liczby na świecie. (A tak przy okazji, niedźwiedzie polarne nie żyją na Antarktydzie, tylko pingwiny!) 2. Niedźwiedzie polarne są DUŻE. W rzeczywistości są największymi czworonożnymi drapieżnikami.
Morskie terytoria chronione, ustanowione jako azyl dla niedźwiedzi polarnych czy rafy koralowej, nie ochroniły tych zwierząt przed skutkami globalnego ocieplenia - zauważają naukowcy.
6fpknP. Witamy w Nowym Jorku, domu niesławnych ilustracji Caspera z metra. Aby zabawiać zaspanych pasażerów w drodze do pracy, opowiadamy komediowe historie umieszczone nad ich siedzeniami. Niektóre z nich przedstawiają bekon i jajka, inne konia uderzającego w siano, a jeszcze inne pingwina i niedźwiedzia polarnego świętujących dobranoc. Sean Mooney, kurator kolekcji arktycznej w muzeum Menil Collection w Houston, jechał metrem, gdy zauważył pingwiny i niedźwiedzie polarne dzielące się śniegiem. Rozmawialiśmy z nim, aby dowiedzieć się, dlaczego ta wesoła bajka na dobranoc byłaby niemożliwa w prawdziwym życiu: Jakie są nieścisłości naszej ilustracji w metrze? Pingwiny żyją tylko na Antarktydzie (biegun południowy), a nie w Arktyce (biegun północny). Odwrotnie jest w przypadku niedźwiedzi polarnych. Pingwiny sugerują, że sceneria to Antarktyka, ale niedźwiedź polarny i igloo sugerują, że jesteśmy w Arktyce. Igloo są historycznie wykonane przez Inuitów, Iñupiat i Yup’ik ludy Arktyki i podobnie jak niedźwiedzie polarne, nie współistnieją z pingwinami. Czy to powszechne nieporozumienie? Gdzie jeszcze to widziałeś? Jest słynna książka dla dzieci autorstwa Margret i Rey, którzy stworzyli Ciekawskiego George’a, która nazywa się „Whiteblack Pingwin widzi świat”. Główny bohater, pingwin Whiteblack, wyrusza w swoim kajaku na przygodę w poszukiwaniu pożywienia. Wśród jego przyjaciół jest niedźwiedź polarny. Eskimosi w Kanadzie nakręcili parodię filmu pod tytułem „Qallunaat: Dlaczego Biali Ludzie są śmieszni”, a jedna ze scen przedstawia Eskimosa czytającego książkę Whiteblack i przekreślającego markerem wszystkie rysunki przedstawiające pingwina i niedźwiedzia polarnego razem. Dlaczego pingwiny i niedźwiedzie polarne nie mogą współistnieć? Poza faktem, że żyją na przeciwległych biegunach, niedźwiedzie prawdopodobnie zjadłyby pingwiny. Kiedy zdarza im się współistnieć, na przykład w zoo, są trzymane w oddzielnych klatkach. Co wiesz o wzorcach snu tych zwierząt?Kiedyś przypuszczałem, że niedźwiedzie polarne hibernują, i że byłbym bezpieczny chodząc samotnie po zamarzniętym Morzu Beringa w lutym. Najwyraźniej tak nie jest i istniało duże ryzyko, że zostanę zjedzony. Jakie są główne różnice między Arktyką a Antarktydą?Na Antarktydzie nie mieszkają ludzie, z wyjątkiem ludzi ze stacji meteorologicznych. Ludzie zamieszkują Arktykę od tysięcy lat, być może sięgając do czasów paleolitu. Czy igloo jest dobrym środowiskiem do spania? Jak to jest spać w jednym? Ale igloo są nadal w powszechnym użyciu, są one ogólnie ograniczone do tymczasowych schronień podczas podróży, a nie jako stałe struktury. Nigdy nie były to stałe konstrukcje, ale raczej szybko montowane w nagłych wypadkach lub do podróży zimą. Spanie w igloo, w tradycyjnym sensie, z pewnością oferuje dużą ochronę przed zimnem, a w kontekście środowiska arktycznego, jest doskonałym miejscem do spania. Nie grozi im zawalenie się pod ciężarem śniegu, który ciągle na nie spada. Ponieważ są stosunkowo niewielkie w środku, łatwo je ogrzać kamienną lampą i obecnością ludzkich ciał. Owinięty w koce ze zwierzęcej skóry i futra oraz ludzkie towarzystwo jest wystarczająco ciepły i wygodny, jak sądzę. Ostatnio w Europie Północnej zapanowała moda na „lodowe hotele”, gdzie goście mogą spać w środowisku przypominającym igloo, używając litego bloku lodu jako łóżka, pokrytego futrem, z otwartym kominkiem i dużą ilością wódki. Oczywiście nic z tego nie jest w żaden sposób zbliżone do spania w prawdziwym igloo. Nawigacja wpisu
"Jeżeli lubisz wygodne i bezpieczne życie, to lepiej sobie odpuść. Ale jeśli stawiasz sobie trudne cele, jesteś zdeterminowany i wytrwale dążysz do ich realizacji, to uwierz mi, że przeżyjesz najpiękniejsze chwile" - mówi Hubert Zieliński, akrobata i miłośnik zimowych sportów ekstremalnych. Hubert jest jednym z bohaterów nowej kampanii G-SHOCK - FIND YOUR G-NIUS. Poza nim, w kampanii wystąpili Kuba Pachowicz, Bartłomiej Przedwojewski i Tomasz Kurczaba. Poniżej znajdziesz rozmowę z całą czwórką. Co znaczy dla nich życie w idei #NeverGiveUp Ekstremalni zajawkowicze narażeni są na dużo większe ryzyko niż zwykli sportowcy. Niecodzienne warunki gwarantują nie tylko dużą dawkę adrenaliny, ale i zwiększają możliwość wystąpienia poważnych kontuzji czy urazów. To jazda bez trzymanki. Ostra harówka i masa wyrzeczeń. Zawodowców to jednak nie odstrasza. To zapaleńcy, którzy dedykują swoje życie pasji. Bez żadnych kompromisów. Z myślą o takich właśnie osobach powstała marka G-SHOCK. Zegarki zaprojektowane zostały przez Kikuo Ibe. To prawdziwy wizjoner, który pewnego dnia postawił sobie za cel stworzenie zegarka, którego nie da się zniszczyć. Tak samo wytrzymali są bohaterowie najnowszej kampanii G-SHOCK - FIND YOUR G-NIUS. To czwórka prawdziwych pasjonatów, którzy nie boją się gonić za swoimi marzeniami. Przekraczają wszelkie możliwe granice i udowadniają, że #NeverGiveUp to nie puste hasło, a styl życia. W kampanii G-SHOCK wzięli udział: Kuba Pachowicz i Hubert Zieliński z kolektywu Hubi x Kubi - akrobaci i miłośnicy zimowych sportów ekstremalnych, którzy wykonali 3 tricki, których nikt na świecie do dziś nie potrafi powtórzyć, Bartłomiej Przedwojewski - były strażak i mistrz świata biegów górskich oraz Tomasz Kurczaba - fotograf i podróżnik ekstremalny, który odbył niezliczoną ilość ekspedycji, na Antarktydę, Islandię czy do Tanzanii. Porozmawialiśmy z całą czwórką i sprawdziliśmy, jak zamienić przeszkody w życiowe szanse. Hubert i Kuba Foto: Materiał partnera Kuba Pachowicz i Hubert Zieliński Jaka była droga do waszej pasji? Kuba: Zawsze towarzyszyła mi ciekawość. Jednym z głównych czynników była chęć wygranej i robienia czegoś innego. Moment, w którym moi podopieczni łapią zajawkę, jest najbardziej satysfakcjonującą rzeczą. Hubert: Ta droga zaczęła się, gdy miałem 17 lat i poznałem Kubę. On był jedyną osobą, która mówiła „tak" na każdy zwariowany pomysł, który wymyśliliśmy. Wzajemna motywacja i wsparcie sprawiły, że w bardzo krótkim czasie osiągnęliśmy poziom międzynarodowy w freeskiingu oraz zrobiliśmy 3 tricki, których nikt nigdy nie powtórzył. Czy zdarzały się wam gorsze momenty? Myśleliście kiedyś o tym, aby zrezygnować ze swojej pasji? Kuba: W swojej karierze freeski pamiętam sezon, w którym wychodził mi tylko backflip. W tańcu przez dwa lata nie mogłem wygrać turnieju. Porażki początkowo mnie motywowały, lecz po dłuższym czasie zaczynałem wątpić. Hubert: Nigdy Kuba, ale jednak nie poddałeś się Kuba: Zmieniłem mindset. Pokochałem taniec, cisnąłem dalej i samo tańczenie sprawiało wystarczająco dużo satysfakcji, by czuć się spełnionym. Zrozumiałem, że potrzebna jest determinacja i akceptacja faktu, że raz jest lepiej, a raz gorzej. Ważne, aby czerpać fun, zajawkę i wrzucić na luz. Jak wkręcić się w ekstremalne sporty i aktywności? Czy sądzicie, że trzeba mieć do tego specjalne predyspozycje osobowościowe? Kuba: Myślę, że w każdym człowieku drzemie talent i pragnienie czegoś. Trzeba szukać zajawki, która to pragnienie zaspokoi. Żeby wkręcić się w ekstremalne sporty, trzeba zdać sobie sprawę, że razem z ryzykiem rośnie nagroda. Gdy rozpędzasz się z prędkością 70-80 km/h na skocznię wiesz, że coś może pójść nie tak. Gdy jednak wylądujesz, to uczucie i towarzysząca mu adrenalina jest nie od opisania. Hubert: Sporty ekstremalne zdecydowanie nie są dla każdego. Potrzebne są stalowe nerwy, ciągła walka ze strachem i pokonywanie słabości. Mocna wiara w siebie i swoje możliwości muszą towarzyszyć ci na każdym kroku. Nie ma miejsca na zwątpienie. Hubert Foto: Materiał partnera Czego wymagają od was ekstremalne aktywności? Jakie wyrzeczenia czekają na was na co dzień? Kuba: Dzięki sportom ekstremalnym daję upust swoim emocjom. Muszę się odchamić i poświrować, bo w innym przypadku jestem irytujący i obrażony. Z pewnością potwierdzi to moja żona (śmiech). Ważne jest, aby utrzymać w życiu równowagę. Hubert: Muszę cały rok pracować nad własnym ciałem, by być w formie o każdej porze dnia i nocy. Ciało jest narzędziem naszego umysłu. W zdrowym ciele zdrowy duch, więc dobrze jest zwracać uwagę na to, co się je. Właściwie zbilansowana dieta jest niezwykle ważna. Istotna jest także kwestia bezpieczeństwa - sporty ekstremalne przeznaczone są tylko dla doskonale przygotowanych zawodników. Co jest największą wadą waszego ekstremalnego stylu życia? Kuba i Hubert: Nie zaskoczymy odpowiadając, że kontuzje. Tym bardziej trzeba położyć nacisk na dobrą formę fizyczną, żeby zmniejszyć ryzyko kontuzji. Co uważacie za swój największy sukces? Kuba: Mamy kilka pozycji, którymi można się pochwalić, ale nie byłoby ich, gdyby nie decyzja o wspólnym śmiganiu, napędzaniu się i reprezentowaniu teamu Hubi x Kubi. Osobiście moim sukcesem jest czerpanie frajdy z tego, co robię i to, że mogę kogoś zarazić dobrą energią i zajawą. Hubert: To, że dwóch chłopaków z Polski z małych miejscowości swoją kreatywnością i pomysłami wyróżniło się na tle światowym osiągając milionowe zasięgi. Co byście powiedzieli wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z ekstremalnymi aktywnościami? Kuba: Im dłużej będziesz zwlekać, tym więcej pojawi się wątpliwości. Sportów ekstremalnych jest wiele, próbuj i szukaj, aż znajdziesz coś dla siebie. Coś, czemu będziesz w stanie poświęcić cały czas, a adrenalina będzie dodawać ci energii. Hubert: Jeżeli lubisz wygodne i bezpieczne życie, to lepiej sobie odpuść. Ale jeśli stawiasz sobie trudne cele, jesteś zdeterminowany i wytrwale dążysz do ich realizacji, to uwierz mi, że przeżyjesz najpiękniejsze chwile w swoim życiu. Bartek Foto: Materiał partnera Bartłomiej Przedwojewski Skąd wziął się pomysł na bieganie po górach? Do biegania po górach zainspirował mnie Kilian Jornet, hiszpański biegacz górski, który przekroczył granicę ludzkiej wytrzymałości, wbiegając na Mount Everest dwukrotnie w ciągu kilku dni. Bieganie w górach rozpocząłem w wieku 23 lat podczas nauki w szkole aspirantów Państwowej Straży Pożarnej. Motywowało mnie to, że chce być taki jak on, chcę dołączyć do elity biegaczy górskich. Pokochałem biegi górskie, ponieważ biegając po górach muszę walczyć sam ze sobą i ze swoimi słabościami. Jestem dla siebie największym przeciwnikiem. Miałeś gorsze momenty? W 2017 roku miałem kontuzję, przez którą nie mogłem biegać przez 10 miesięcy, w tym czasie robiłem wszystko, co się dało, aby jak najszybciej wrócić do biegania. Trenowałem tak ciężko, że po zakończeniu leczenia kontuzji i miesiącu spokojnych treningów biegowych wystartowałem w mistrzostwach Europy strażaków w Paryżu i wygrałem te zawody z dużą przewagą. Zobacz #NEVERGIVUP by G-SHOCK FIND YOUR G-NIUS Czy sporty ekstremalne to zajawka dla każdego? Jak zacząć? Dla mnie było to płynne przejście. Od biegania po płaskim terenie do gór. Cały czas potrzebowałem nowych wyzwań. Wraz ze zdobywaniem doświadczenia czułem się coraz pewniej, co pozwalało mi przekraczać kolejne granice. Z perspektywy czasu rzeczy, które wydają mi się teraz łatwe, na początku były dla mnie ekstremalne. Myślę, że każdy ma swoją granicę ekstremalności, którą może przekraczać. To trzeba lubić. Czego wymagają od ciebie ekstremalne aktywności? Moje życie to sport, poświęcam się temu w całości. Muszę być bardzo dobrze przygotowany do wyzwań, dlatego poświęcam temu całe swoje życie. Sporo czasu spędzam poza domem, w wysokich górach, gdzie szykuje się do kolejnych wyzwań. Do tego dochodzi odpowiednia dieta i totalny fokus na cel. Nic nie jest w stanie mnie rozproszyć i jedyne, o czym myślę, to to, aby osiągnąć sukces. To pozwala mi na całkowite poświęcenie. Widzisz jakieś wady? To, że sporo czasu spędzam poza domem, z dala od rodziny i najbliższych. A czego możemy ci zazdrościć? Poznawania świata, zwiedzania nowych miejsc, zdobywania nowych szczytów i bycia w miejscach, które dla wielu ludzi są niedostępne. Co jest twoim największym sukcesem? To, że jestem zawodowym sportowcem i robię to, co kocham. Mogę odkrywać swój organizm, jego słabości i podnosić swój poziom sportowy. Co byś powiedział wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z ekstremalnymi aktywnościami? Trzeba zrobić ten pierwszy krok. Pamiętajcie, że najlepsza w tym wszystkim jest droga w dążeniu do pierwszych małych ekstremalnych celów. Tomek Foto: Materiał partnera Tomasz Kurczaba Od czego zaczęła się twoja pasja? W 2014 roku na jednym z wykładów usłyszałem o dalekiej krainie - Spitebergen. To wyspa w Arktyce, gdzie żyje więcej niedźwiedzi polarnych niż ludzi. Od tego czasu chciałem tam być, sprawdzić się w dziczy i okolicznościach bez ludzi. Pojechałem raz, drugi i tak już zostało. Rozwinęła się moja miłość do lodowych terenów:do lodowców, zimnej wody i życia bez zmartwień. Każdego roku chciałem wracać w to miejsce, sprawdzać jak zmieniły się lodowce uwieczniać to w taki sposób, w jaki to widzę. Arktyka bardzo się zmienia, szybko. Kolejnym krokiem był wyjazd na drugą półkulę, tak by zamienić groźne niedźwiedzie na słodkie pingwiny. Dopiąłem swego i stanąłem przed sprawdzianem, którym był pobyt w izolacji przez 513 dni. Zawsze było kolorowo? Czy zdarzały się momenty, że chciałeś zrezygnować? Chwile zwątpienia są naturalne. Podczas ostatniego pobytu w Antarktyce, a pobyt był dość długi, nauczyłem się z nimi radzić, przeżywać. W każdym z nas jest potrzeba bliskości, polarna pasja odcina tę potrzebę izolując nas od najbliższych. Spędzamy wiele miesięcy zdani na samych siebie, zwłaszcza w przestrzeni mentalnej. Polarystyka uczy samowystarczalności, choć pomoc innej osoby jest nieoceniona i często niezastąpiona, to i tak chcemy robić rzeczy sami, tak by udowodnić sobie i innym, że damy radę. Czasem nie jest to możliwe i następuje czas załamania. To okres, kiedy bardzo mocno dociekamy w naszej głowie czy dobrze postąpiliśmy, zwłaszcza przy ekstremalnie długich ekspedycjach. Jak sobie z tym radzić? Zawsze sobie myślę w taki sposób, że jeśli znalazłbym się na pustyni, pośrodku niczego, nawet takiej lodowej, to czy rozwiązaniem jest usiąść i czekać na to, co się stanie, czy iść dalej i walczyć. Z doświadczenia, jakie wyniosłem na wyprawach polarnych wiem, że trzeba iść dalej, co by się nie działo. Czasem jest to bardzo trudne i ciężkie, ale każdy krok to kolejny krok. Trudno mi określić to, czy jestem doskonały w tym co robię. Pewnie nie, bo jest wiele aspektów, w których muszę się doszkolić. Choć moje wyprawy nauczyły mnie cierpliwości, spokoju, zwłaszcza w sytuacjach o podwyższonym poziomie adrenaliny. Zawsze trzeba zachować spokój i zorientować się w sytuacji, czy to w szczelinie lodowej, czy pośrodku zatoki na małym pontoniku. Każde doświadczenie zmienia człowieka i uczy go tego, jak powinien zareagować. Szkoła życia, jaką niesie za sobą polarny świat sprawiła, że jestem bardziej odpowiedzialny, przemyślany i zapobiegawczy, bo przecież nikt nie pacha się specjalnie by zginąć. Myślisz, że ekstremalne zajawki są dla każdego? To oczywiście zależy od rodzaju sportu. W moim przypadku wyjazdy łączą się z niską temperaturą i dużą izolacją. Do tego potrzebna jest silna głowa i sporo samozaparcia. Ten lodowy świat został w moim sercu od razu, gdy ujrzałem po raz pierwszy lodowiec i otaczające go góry. To niesamowite być w miejscu, gdzie można policzyć wizytę ludzi na pewnie palcach jednej ręki. To daje takiego powera i kopa do działania. Można naładować baterie na jakiś czas. Nie lubię mówić, że są rzeczy, które nie są dla każdego, oczywiście są to tereny wymagające i bardzo trudne, choć przy odrobinie wysiłku wiele osób może dotrzeć w takie miejsca. Możliwe, że nie wszystkie będą tak mocno ryzykować, ale do tego to już potrzebne jest duże doświadczenie i panowanie nad swoimi myślami, koniecznie też znajomość swoich możliwości i zaufanie do samego siebie. Nie wolno panikować i popełnić błędu, a o to nie trudno. Tomek Foto: Materiał partnera A jak wygląda twoje życie na co dzień? Przed większymi wyzwaniami robię wydolność, a potrzeba jej sporo. Kiedy wiem, że mam się skupić na celu i jest już odpowiedni czas włączam tryb treningi. Jestem bardzo aktywną osobą, trzy razy w tygodniu basen, jak jest pogoda, dołączam rower, a tuż przed wspinaczką czy długim trekkingiem zaczynam biegać z oponą, którą ciągnę na lince. W mojej działce liczy się wytrzymałość, stąd większość treningów jest nastawiona na wydolność. Nie jestem przyzwyczajony do życia w wysokich temperaturach, choć można do tego przystosować organizm, to ja skupiam się na tych niższych wartościach. Regularnie oddaję się przyjemności morsowania, śpię pod namiotem i przyzwyczajamy organizm do bycia poza strefą komfortu. Dostrzegasz jakieś wady swojego stylu życia? Samotność. Wyjeżdżając na długi czas, zostawiam rodzinę, znajomych czy dziewczynę w Polsce. Nie mamy lodowców, więc wyjazdy są czymś normalnym i koniecznym. To są miesiące często bez bliskiego wsparcia innych osób, bez ciepła i z ogromną tęsknotą. Wydaje mi się, że to jest takie zamknięte koło, które ciężko przerwać. Najlepiej byłoby mieć już dwudziestoletni małżeński staż, bo wtedy to luz, a tak większość sypie się zaraz po rozpoczęciu. Miałem wiele chwil, możliwości by to przemyśleć i brak możliwości cieszenia się tym, co mnie otacza z inną osobą uważam, za najtrudniejszy chleb. To pasja pięknie wyglądająca z zewnątrz, ale jak każda rzecz na świecie, nie jest idealna w stu procentach. A co z zaletami? Czego możemy ci zazdrościć? Chyba to przebywanie właśnie w miejscach, do których bardzo ciężko się dostać i niewiele ludzi ma okazję to podziwiać. Nawet patrząc pod kątem tego, że spędza się mnóstwo czasu w takim miejscu widać jak się to otoczenie zmienia, reaguje na roczne cykle. To piękny błękit i surowość miejsc. Nieskazitelne powietrze i możliwość bycia, zagłębienia się w otoczeniu. Co uważasz za swój największy sukces? To, że nadal żyję i jeszcze nigdy w życiu się nie połamałem. Choć organizm wielokrotnie był wystawiony na wielkie przeciążenia, ryzykowne sytuacje, cały czas bez większych problemów. Może to kwestia tego, że noszę ze sobą szczęśliwego dolara, a może to, że wierzę w karmę. Ta łatwość wychodzenia z opresji sprawia, że moja pewność siebie się powiększa, a ja każdy obrany cel spełniam. Choć nie wiem, czy możemy szczęście nazwać największym sukcesem, to osiągnę go docierając na biegun południowy. Co byś powiedział wszystkim, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z ekstremalnymi zajawkami? Najważniejsze to pozytywnie myśleć, mieć otwartą głowę, patrzeć pod nogi i iść przed siebie. Nie wolno się zatrzymywać, a marzenia musimy realizować, bo inaczej będą stare, a my będziemy mieli do siebie pretensje na łożu śmierci, że czegoś nie zrobiliśmy. G-SHOCK - Find your G-NIUS Foto: Materiały prasowe Dystrybutorem marki G-SHOCK jest Grupa Zibi.
Niedźwiedzie to niesamowite zwierzęta. Istnieje osiem głównych rodzin tych drapieżników. Jedne z nich są niewyobrażalnie wielkie, inne nie są większe od dużego psa, a jeszcze inne kiedyś były uważane za potomstwo szopów. Z roku na rok dowiadujemy się o nich coraz więcej, a nowoczesna technologia pozwala nam lepiej zrozumieć to, jak żyją, skąd pochodzą i co czują. Sprawdźmy więc! 1. Niedźwiedzie widzą też w kolorze, co jest bardzo rzadkim zjawiskiem w świecie zwierząt. Wiemy do czego im to służy! Większość ssaków nie rozpoznaje barw, ponieważ ich oczy wyposażone są jedynie w receptory, które są w stanie odebrać informację na temat jasności danego punktu, ale nie posiadają dodatkowych receptorów, które pozwoliłyby rozpoznawać barwy. Na ludzkiej siatkówce znajdują się obydwa typy tych odbiorników – są to czopki (odpowiedzialne za widzenie jasno-ciemno) i pręciki (odpowiedzialne za widzenie barw). Oczy niedźwiedzi zbudowane są właśnie w taki sposób, co jest naprawdę rzadkim przypadkiem u ssaków – większość z nich na swoich siatkówkach posiada tylko czopki. Badania wykazują też, że niedźwiedzie są krótkowidzami. Dlaczego tak by miało być? Odpowiedź jest prosta – dieta niedźwiedzi składa się w dużej części z owoców, więc dla miśków najważniejsze jest to, żeby widzieć rzeczy, które są blisko, a widzenie barw znacząco ułatwia im dostrzeganie owoców wśród liści, a także rozpoznawanie, które z owoców są jadalne. 2. Niedźwiedzie polarne są największymi drapieżnikami lądowymi na Ziemi! Ciężko wyobrazić sobie jak wielkie są tak naprawdę niedźwiedzie polarne, tym bardziej że najlepiej nam znane niedźwiedzie brunatne są od tych polarnych mniejsze, a te, które najczęściej widujemy w ogrodach zoologicznych, nie są przeważnie największymi osobnikami i stojąc, sięgają dwóch, dwóch i pół metra. To oczywiście fotomontaż – niedźwiedzie polarne występują na biegunie północnym, pingwiny na południowym. Niedźwiedź polarny stojąc na tylnych łapach, może osiągać aż 3,35 m wzrostu. Przypomnijmy sobie, jak wysoko wisi kosz do koszykówki – biały niedźwiedź miałby go na wysokości szyi. Nawet gdybyśmy mieli w domu mniejszego osobnika, takiego 3-metrowego, to wciąż w niewielu mieszkaniach mógłby stanąć prosto. Jak widać, trzymanie niedźwiedzia polarnego w mieszkaniu nie jest najlepszym pomysłem, a kolejną przeszkodą będzie to, że nie wjedziemy z nim do domu windą. Nawet jeśli wejdzie do środka, to pamiętajmy, że waży do 700 kg – to tyle, co 9 postawnych mężczyzn, więc mało która winda go udźwignie. Największy znany nauce osobnik ważył 1002 kg. Ponad tonę! Wyobraźmy sobie więc tonę mięśni, kłów, pazurów i białego futerka – zdecydowanie nie jest to zwierzątko, obok którego chcielibyśmy się kiedykolwiek znaleźć, tym bardziej że żywi się mięsem. Niemal równie ogromnym, jednak bardzo rzadko występującym, jest niedźwiedź kodiacki. Zamieszkuje on archipelag Kodiak u wybrzeży Alaski i jego rozmiary są porównywalne do tych, którymi może pochwalić się niedźwiedź polarny. 3. Są dwa rodzaje pand, z czego jedna jest pandką, a jedna niedźwiedziem Doskonale nam znana czarno-biała panda wielka jest najprawdziwszym niedźwiedziem. To wyjątkowo pocieszne zwierzę, uwielbiane przez większość ludzi na świecie, to drapieżny, wszystkożerny ssak, którego nazwa właściwa to niedźwiedź bambusowy. Istnieje też zwierzę, zwane pandką rudą, lub pandką małą. Dawniej sądzono, że zwierzęta te są ze sobą blisko spokrewnione, a hipotezę taką wysnuto głównie na podstawie zbliżonej budowy czaszki i obydwie pandy zaliczono do rodziny, uwaga: szopowatych. W ostatnich latach z pomocą nauce przyszły zdobycze nowoczesnej technologii. Dzięki badaniom genetycznym udało się zaklasyfikować pandę wielką do rodziny niedźwiedziowatych, a pandka ruda przestała być szopem. Nie mogła jednak być też niedźwiedziem, ze względu na zbyt duże różnice genetyczne, więc specjalnie dla niej stworzono nową rodzinę – pandkowate. Pandka ruda jest jedynym przedstawicielem tej rodziny zwierząt. 4. Niedźwiedzie mają doskonały węch – lepszy od ludzi, psów i ogólnie od większości ssaków Niezwykłą kwestią w temacie niedźwiedziego węchu jest to, że nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, co tak naprawdę czuje niedźwiedź, ponieważ jego zmysł węchu jest zupełnie inny od ludzkiego. Musimy w tym miejscu wiedzieć, że zarówno ludzie, jak i niedźwiedzie są wyposażeni w znajdujący się w czaszce narząd Jacobsona, który jest niezwykle czuły na zapachy same w sobie, ale potrafi też rozpoznawać hormony i różnego rodzaju substancje chemiczne. Brzmi nieco dziwnie i obco, a to ze względu na to, że u ludzi narząd Jacobsona działa tylko w pierwszych miesiącach życia, a później najprawdopodobniej zupełnie się wyłącza. Niedźwiedzie używają go cały czas i z jego pomocą są w stanie rozpoznać np. hormony rozsyłane przez inne niedźwiedzie. To niesamowite, ponieważ dzięki temu niedźwiedzie potrafią „rozmawiać” ze sobą na poziomie chemicznym. Właśnie dlatego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, w jaki sposób niedźwiedzie odczuwają zapachy. To jak zupełnie inny, obcy nam zmysł. 5. Przodkiem wszystkich aktualnie żyjących niedźwiedzi polarnych jest jedna niedźwiedzica brunatna z Irlandii Praprzodkini współczesnych niedźwiedzi żyła na terenie obecnej Irlandii i była niedźwiedziem brunatnym. Ciężko wyznaczyć dokładny rok, w którym chodziła po Ziemi. Widełki dziejowe, w których istniała, określa się w zakresie od 20 000 do 50 000 lat temu. Tę jedną niedźwiedzią pramatkę udało się ustalić na podstawie badań DNA mitochondrialnego, które przekazywane jest tylko w linii żeńskiej. W trakcie badań okazało się, że wszystkie dzisiejsze niedźwiedzice polarne posiadają część mtDNA pochodzącą od jednej tylko niedźwiedzicy i to brunatnej właśnie. Czy potomkowie tej samicy ewoluowali tak szybko, by przez te kilkadziesiąt tysięcy lat stać się niedźwiedziami polarnymi? Nie. Absolutnie nie o ewolucję tu chodzi. W tamtym czasie i miejscu istniały dwa odrębne gatunki niedźwiedzi, których obszary występowania nałożyły się na siebie w okresie zlodowacenia. Właśnie wtedy doszło do pokrycia samicy niedźwiedzia brunatnego przez niedźwiedzia polarnego, co zaowocowało potomstwem. Dzięki temu jednemu zbliżeniu powstała mieszanka genów, która sprawiała, że wydane na świat potomstwo było silniejsze i bardziej odporne od pozostałych niedźwiedzi polarnych. Tak bardzo dobre mutacje genów zdarzają się niebywale rzadko, więc w chwili, w której polarny przyszły tata upatrzył sobie nieco „egzotyczną” partnerkę, istniało niemal zerowe prawdopodobieństwo, że zostaną praprzodkami wszystkich niedźwiedzi polarnych chodzących po świecie parędziesiąt tysięcy lat później. Mimo wszystko tak się właśnie stało. Wiemy, że ze względu na pokrewieństwo niedźwiedzie polarne i brunatne mogą dziś bez wielkich problemów płodzić hybrydy i zdarza się to raz na jakiś czas. Od lat do naukowców dochodzą słuchy i dowody istnienia takich zwierząt. Dość częsta mieszanka niedźwiedzia polarnego i grizli doczekała się nawet swojej specyficznej nazwy i mówi się na nią „pizzly”. W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się, że żyrafy są halucynogenne!
Ciekawe dlaczego… czarne przedmioty szybciej nagrzewają się niż białe?19/05/2019„Eksperyment na weekend” #8 – Ruchome, żywe zapałki01/06/2019 Maciek czytał niedawno „Anaruka chłopca z Grenlandii” i zainteresowany przeglądał książkę z ciekawostkami o zwierzętach polarnych. Natknął się na pytanie czy niedźwiedzie polarne polują na pingwiny? PIERWSZE SKOJARZENIE – OCZYWIŚCIE TAK. Przecież i jedne i drugie żyją na biegunach! A tu niespodzianka! Niedźwiedzie polarne (Ursus Maritimus) żyją w okolicach bieguna północnego w Arktyce, a pingwiny wokół bieguna południowego, na Antarktydzie. Nigdy więc się nie spotykają – chyba że w zoo. 🙂 Głównym pożywieniem niedźwiedzi polarnych są foki, ale polują także na ptaki, gryzonie, skorupiaki, kraby, młode morsy lub renifery. Niesamowite więc jest to, że biegun południowy z pingwinami (fokami również) i dużo większymi zasobami żywności niż północny, nie został zasiedlony przez niedźwiedzie. Różnice między biegunami. Być może wynika to z faktu, że biegun północny jest w rzeczywistości zamarzniętym oceanem otoczonym kontynentami, a biegun południowy jest kontynentem otoczonym przez oceany. Biegun południowy jest znacznie zimniejszy niż biegun północny. Temperatura na południu jest tak niska, że w niektórych miejscach śnieg nigdy się nie topi. Średnia temp. na biegunie południowym wynosi -58st. zimą, a -12st. latem. Na północy jest -43st. zimą i 0st. latem. Ponadto okolice bieguna południowego nigdy nie miały rdzennych mieszkańców, a na północy odnaleźli sposób na przeżycie Innuici. Jakiego koloru jest skóra i futro niedźwiedzia polarnego? Szukając informacji o biegunach i niedźwiedziach, natknęłam się na bardzo ciekawą informację. Okazuje się, że niedźwiedź polarny ma czarną skórę. Jak wiemy kolor czarny dużo więcej pochłania ciepła, w tym przypadku z promieni słonecznych. Dzięki temu jego ciało może być lepiej ogrzane. Skóra niedźwiedzia polarnego pokryta jest grubym, przezroczystym futrem. Tak, tak, przezroczystym. Wydaje się, że futro jest białe ponieważ promienie słońca odbijają się od niego i stąd ten biały kolor. Jest to doskonały kamuflaż w zimowej, arktycznej scenerii. Jednak wraz z wiekiem jego futro żółknie. Pisałam kiedyś o śniegu, który jest przezroczysty, ale kiedy go zetrzemy na tarce to będzie biały. Jak wspomniałam niedźwiedź polarny ma grube, gęste futro. Składa się ono z tysięcy pustych w środku, wypełnionych powietrzem i nie przepuszczających wody włosów aby chronić go przed zimnem. Tak przygotowane futro do walki z wielkimi mrozami Arktyki jest niesamowicie ciepłe. Wspaniale ogranicza emitowanie ciepła z organizmu. Można je porównać do małej szklarni, która zamienia pobrane światło słoneczne na ciepło, które jest pochłaniane przez czarną skórę niedźwiedzia. Oczywiście w ochronie przed bardzo dużymi mrozami sięgającymi do -40 st. C pomaga niedźwiedziowi polarnemu również bardzo gruba nawet 12 cm warstwa sadła pod skórą. Czy niedźwiedziom polarnym w zoo jest za gorąco? Niedźwiedzie polarne już w temperaturze wyższej niż 10° C zaczynają się mocno przegrzewać. Być może dlatego niedźwiedź polarny jako jedyny ssak w Arktyce na czas arktycznego lata nie zmienia koloru swojego futra na ciemniejsze. Ciemne futro jeszcze bardziej pochłaniałoby ciepło słoneczne i nagrzewało ciało zwierzęcia. W zoo jest dużo cieplej niż w ich naturalnym środowisku. Okazuje się, że w wilgotnych i ciepłych warunkach na włosach niedźwiedzia zaczynają się rozwijać glony. Zmieniają one jego kolor futra na bladozielony. Włosy niedźwiedzia polarnego już nie są wtedy tak przezroczyste i przez to mniejsza ilość światła jest akumulowana przez czarną skórę. Jest to niejako „reakcja obronna” przed przegrzaniem. Czy wystarczająco skuteczna? Obawiam się, że nie. User Review (4 votes)