Oznakowanie opakowań piwa piktogramem "W ciąży nie piję alkoholu" jest wspólną inicjatywą browarów zrzeszonych w Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce – Browary Polskie
Tutaj nie ma znaczenia, czy poruszamy się po szlaku wodnym, stawie czy tuż przy linii brzegowej. Wykrycie w organizmie stężenia alkoholu przekraczającego dopuszczalne normy wiąże się z grzywną w wysokości do 500 zł - na podstawie art. 35 ustawy z dnia 18 sierpnia 2011 o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych.
Wspomniane zasady wraz z uzasadnieniem brzmią następująco: I. Nie pij, jeśli prowadzisz. Pomyśl o powrocie do domu, zanim z niego wyjdziesz. Zamów taksówkę lub znajdź niepijącego kierowcę, który odwiezie cię bezpiecznie do domu. II. Nie pij, jeśli jesteś niepełnoletni. W Polsce alkohol mogą kupować i spożywać wyłącznie
W ciąży nie piję alkoholu. 51 vind-ik-leuks. Promujmy abstynencje w czasie ciąży! Nawet niewielka ilość alkoholu wypitego w ciąży może zaszkodzić dziecku!
Alkohol. Statystyki pokazują, że Polacy piją coraz więcej alkoholu. Według Światowej Organizacji Zdrowia alkohol wpływa na ponad 200 rodzajów chorób i znajduje się na trzecim miejscu wśród czynników ryzyka dla zdrowia. Nie musimy być uzależnieni, aby alkohol negatywnie wpływał na nasza zdrowie. Osoby, które mają problem z
Ks. Sebastian Picur (fot. tiktok.com) Dzisiaj, 08:45. Dom Wydawniczy RAFAEL / tk. Ks. Sebastian Picur, znany jako "Ksiądz z TikToka" w swojej najnowszej książce "Tiktokowe Q&A" odpowiedział na liczne pytania, które nurtowały internautów. "Jeśli mam 13 lat i wypiję piwo bezalkoholowe, to grzech?"
Co za tym idzie osoby będące pod wpływem alkoholu są bardziej narażone na udział w różnego rodzaju wypadkach, takich jak choćby poparzenie, upadek z wysokości, tonięcie. Nie można oczywiście nie wspomnieć o częstym udziale nietrzeźwych osób w wypadkach samochodowych.
W tym podcaście dowiesz się dlaczego unikam alkoholu i podpowiem Ci dlaczego warto zastanowić się nad rezygnacją z alkoholu.
Użytkownicy usługi Display & Video 360 muszą przestrzegać tych zasad Google Ads. Informacje o dodatkowych ograniczeniach znajdziesz w Centrum pomocy Display & Video 360. Aby wyświetlać napisy w swoim języku, włącz napisy w YouTube. U dołu odtwarzacza kliknij ikonę ustawień , a potem kliknij „Napisy” i wybierz swój język.
Dlaczego nie piję. 31 มีนาคม 2016 · "Platon w swoim „Mędrcu” zalecał abstynencję do 18 r.ż., a wstrzemięźliwość – do 30 lat. Zalecał też całkowitą abstynencję dla pewnych kategorii obywateli i zawodów (aparat władzy, sędziowie ).Uważał, że picie rozcieńczonego wina jest przejawem barbarzyństwa.
RZpm. – Gdy rozpadła się moja rodzina, gdy straciłem pracę i sięgnąłem dna, dopiero wtedy zrozumiałem, że jestem alkoholikiem. Wtedy ktoś mi pomógł, dzisiaj ja pomagam innym – mówi Marek, który 10 lat temu zerwał z nałogiem. Namówić Marka do zwierzeń wcale nie było łatwo. Przekonało go jednak to, że być może jego historię przeczyta ktoś, kto sądzi, że nie ma problemu z alkoholem. On też na początku wcale go nie widział. Marek był kierowcą w hurtowni, miał rodzinę i prawdziwych przyjaciół. Sumienny pracownik, opiekuńczy mąż i ojciec. Z czasem jednak wszystko zaczęło się zmieniać. Zobacz film: "Co się dzieje w twoim organizmie, kiedy całkowicie rezygnujesz z alkoholu?" – Choć może zabrzmi to śmiesznie, ale ja nigdy nie lubiłem alkoholu. Umiałem się bez niego bawić, tańczyć na weselach. Od czasu do czasu wypiłem z żoną kieliszek wina – wspomina. 1. Na fali Hurtownia, w której pracował Marek, zaczęła się powiększać. Pojawiali się w niej nowi pracownicy, często osoby młode, bez żadnych zobowiązań. Nowi koledzy w ramach integracji proponowali spotkania po pracy. Marek z początku nie brał w nich udziału, ostatecznie jednak dał się namówić. Poszedł raz, poszedł drugi i kolejny. – Miałem wtedy 32 lata, oni nieco mniej. Imponowało mi, że włączyli mnie do swojego grona. Czułem się w pewien sposób wyróżniony. Nagle zaczęły mi się przypominać lata beztroski, gdy jeszcze nie musiałem martwić się o zarabianie pieniędzy – mówi. Marek zaczął wychodzić z kolegami na piwo coraz częściej. Żona z początku to akceptowała, z czasem jednak zaczęły się kłótnie. A im więcej ich było, tym mężczyzna później wracał do domu. Zaczął zwierzać się kolegom z problemów rodzinnych. Oni mieli na to jedno lekarstwo: alkohol. Do pewnego momentu Marek się kontrolował. Pił tyle, żeby rano następnego dnia móc prowadzić samochód. Był jednak zmęczony, apatyczny, często wpadał w złość. Z utęsknieniem czekał na koniec dnia, by móc wypić piwo lub dwa. To go rozluźniało i sprawiało, że kłopoty szły w niepamięć. Tych jednak z każdym dniem przybywało. – Wydaje mi się, że wyolbrzymiałem swoje problemy tylko po to, by móc się usprawiedliwić. Ciężki dzień w pracy, krzywe spojrzenie szefa, kłótnia z żoną, wagary syna. Piłem, bo wydawało mi się, że wtedy łatwiej mi będzie uporać się z codziennością. Koledzy utwierdzali Marka w przekonaniu, że postępuje prawidłowo. "Zachowujesz się jak prawdziwy mężczyzna" – mówili. 2. Upadek Awantury w domu stały się codziennością. Mężczyzna bardzo szybko wpadał w gniew. Picie z kolegami już mu nie wystarczało. Zaczął więc sięgać po alkohol w samotności. Smak wódki przynosił mu ulgę. I choć czasem przechodziła mu przez głowę myśl, że stracił kontrolę nad piciem, nie mógł przestać. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. – Po pracy poszliśmy do baru. Planowałem wypić góra dwa piwa, bo następnego dnia miałem jechać z towarem z samego rana. Koledzy wiedzieli o tym. Zaczęli stawiać drinki, co powinno mnie już wtedy zastanowić, bo wcześniej każdy płacił za siebie. Upiłem się. Rano wstałem, spóźniony stawiłem się w pracy. Mojego szefa nie było, więc myślałem, że mi się upiekło. Wziąłem kluczyki i ruszyłem. Tu za bramą firmy zatrzymała mnie policja. Powiedzieli, że dostali zgłoszenie. Wiedzieli, że będę "wczorajszy". Zabrali mi prawo jazdy, pojechałem na komendę – mówi. Marek szybko się domyślił, kto zawiadomił policję. Gdy poszedł po wypowiedzenie, koledzy z pracy śmiali mu się w twarz. Szef nie chciał go więcej widzieć. Nie tylko on zresztą, bo i żona nie mogła na niego patrzeć. Ze łzami w oczach powiedziała mu, że albo zgłosi się po pomoc, albo wystąpi o separację. – Zacząłem siebie nienawidzić. Widziałem, z jaką odrazą patrzą na mnie moje dzieci. Nie miałem pracy, rodziny. Wszystko się sypało. Marek zniknął z domu na tydzień. Nietrudno domyślić się, co robił. Nie chce mówić o szczegółach, twierdzi jedynie, że wtedy właśnie sięgnął dna. – Gdy jednej nocy spałem na ławce, podszedł do mnie chłopak. Zapytał, czy potrzebuję pomocy. I ja wtedy – brudny i przesiąknięty zapachem wódki – powiedziałem, że tak. I rozpłakałem się. Tak właśnie poznałem Mikołaja – wspomina. Mikołaj był studentem psychologii. Ma prawdziwą pasję i chęć do pracy. Tego pamiętnego dnia usiadł obok Marka i go wysłuchał. Po prostu. Nie oceniał, nie dawał lekcji, nie oskarżał. Na koniec dał swój numer telefonu i zapytał, czy jest gotowy na walkę. Wtedy jeszcze Marek nie był pewny. Wrócił do domu. Żona nic nie mówiła, po prostu wyszła do pracy. Zostawiła mężowi kartkę, którą do dzisiaj nosi w portfelu. – Było tam napisane: "Jestem przy tobie. Pozwól mi sobie pomóc". Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłem do AA. Chciałem odzyskać swoje dawne życie. Chciałem móc spojrzeć w lustro – zapewnia. Jak się później okazało, żona Marka już wcześniej konstatowała się AA. Chciała wiedzieć, jak może pomóc mężowi. Tam powiedziano jej, że nie ma prawić mu kazań, nie wolno jej krzyczeć. Ale nie może też nie robić nic. Osoby, które chcą stawić czoła chorobie alkoholowej mają przed sobą niezwykle trudne zadanie. Marek od dziesięciu lat jest trzeźwym alkoholikiem, ale jak przyznaje każdego dnia walczy. Najtrudniejsze były początki. Dzisiaj pomaga innym wyjść z nałogu. To właśnie osoba z takim bagażem doświadczeń okazuje się być ogromnym wsparciem dla alkoholika i jego rodziny. Marek wielokrotnie powtarza, że miał ogromne szczęście, bo była obok niego żona. Jest jej za to bardzo wdzięczny, bo choć zmienił ich życie w piekło, ona zdecydowała się przy nim zostać. Dziękuje jej za to każdego dnia. Przedstawiciele wspólnoty AA mówią, że wśród osób, które dzwonią na bezpłatną infolinię fundacji, większość to bliscy alkoholika. – Kontaktują się z nami ich żony, rodzeństwo, dzieci, rodzice lub przyjaciele. Zazwyczaj osoby te decydują się na kontakt z nami, gdy wyczerpią już wszystkie możliwości i są bezsilne wobec alkoholika. Szukają wskazówek. Co robić, jak pomóc osobie najbliższej? Najczęściej odsyłamy ich do Wspólnoty Rodzin Alkoholików Al-anon, która ma większe doświadczenie w tego typu sprawach. Czasami dzwonią osoby z prośbą o informacje, jak wyjść z ciągu alkoholowego. Sądzimy, że zaledwie cztery na dziesięć telefonów pochodzi od ludzi, których problem alkoholowy dotyczy bezpośrednio. Udzielamy im informacji i kierujemy do grup AA, których w Polsce jest blisko 2500 – wyjaśnia. Wspólnota AA jest w Polsce podzielona na trzynaście regionów. W ten sposób łatwiej jest dotrzeć do osób potrzebujących pomocy. Czternasty region funkcjonuje na terenie Europy i zrzesza grupy AA, które prowadzone są w języku polskim. Ogromnym wsparciem dla osób chcących wyjść z nałogu jest ogólnopolska infolinia AA. Na numer 801 033 242 można dzwonić codziennie od godziny do W 2016 roku w ten sposób pomocy szukało blisko 5700 osób. Coraz więcej ludzi korzysta również z uruchomionego na stronie wspólnoty AA dyżuru internetowego. Jednak największą pomocą dla osób chcących wyjść z nałogu są mityngi AA. – Grupy organizują je przynajmniej raz w tygodniu, o różnych porach dnia. Bez problemu można znaleźć grupę, która spotyka się rano o godzinie lub wieczorem o godzinie Anonimowi Alkoholicy dzielą się nawzajem doświadczeniem, siłą i nadzieją. Jedynym warunkiem uczestnictwa we wspólnocie jest chęć zaprzestania picia. – To bardzo trudne, dlatego tak ważne jest wsparcie bliskich i osób z podobnymi doświadczeniami. Dzisiaj spłacam swój dług. Wiem, że wiele mam jeszcze na tym polu do zrobienia – podsumowuje Marek. Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki. polecamy
zapytał(a) o 14:36 Dlaczego NIE pijesz alkoholu/palisz papierosów? Jak powszechnie wiadomo powyższe używki są bardzo popularne wśród młodych ludzi, których tu masa - tak jak i pytań '''Czy palisz/pijesz?''Więc mnie nasuwa się pytanie, dlaczego tego nie robisz (jeśli tak jest, rzecz jasna). Odpowiedzi Ehmka odpowiedział(a) o 14:40 Szkoda kasy, to organizmu, to w miarę pozytywnej opinii publicznej, to trzy. loora odpowiedział(a) o 14:38 Po pierwsze: jestem za młoda. Mam 16 lat, chodzę do gimnazjum. Mam czas, nie chcę sobie truć życia już teraz :). Poza tym nie ciągnie mnie do tego. Nie lubię pijanych ludzi, a dym papierosów mnie odstrasza. po co wzdawać kase wydasz 20 zł na czegoś mocnego i starczy na 1 dzień? wole kupić ksiązke albo grę Nie pale papierosów dlatego,że : Szkodza zdrowiu i to bardzo. Sa strasznie nie dobre,w sensie,że mają fujowy smak. Strasznie za młoda na palenie papierosów. Od palenia,robi się żółta cera i zęby tez są żółte ; /. Nie pije alkoholu dlatego,że : Szkodzi zdrowiu. Jestem za mloda na picie alkoholu. Seegii odpowiedział(a) o 14:40 Nie palę bo uważam ze by to do mnie nie pasowało... Jestem zbyt grzeczny :P kleo xD odpowiedział(a) o 14:42 Sama nie wiem, nie ciągnie mnie do tej "mody". Przynajmniej czuję ,że się wyróżniam. Bo teraz już sztuką jest nie palić u osób w moim wieku. Ogólnie czuję się zdrowsza, ja mogę przez 40 minut biegać po boisku grając w koszykówkę, a moi znajomi palący po 15 minutach wysiadają i robią sobie przerwy. Szczerze mówiąc, papierosy strasznie mi śmierdzą, dlatego nawet do nich nie podchodzę, gdy poczuję dym od razu robi mi się słabo. Do alkoholu nic nie mam. Nie piję, ale jakoś nie przeszkadza mi on tak bardzo jak papierosy. Wcale mnie do tego nie ciągnie, nie wiem może jest to dziwne, ale nie. blocked odpowiedział(a) o 14:55 Papierosy śmierdzą, a jak widzę co alkohol z człowiekiem robi... amcikowa odpowiedział(a) o 14:37 Bo nie jestem pełnoletnia. ;-) i jakoś mnie to nie jara. Ginny. odpowiedział(a) o 14:41 Czasem (raz na trzy tygodnie) napiję się z trzy łyki piwa. Tak trzy. Piję, żeby poczuć smak piwa, a nie żeby się palę i nigdy nie zamierzam. Nie ukrywam jak byłam młodsza to chciałam spróbować, ale po co? Nie chcę mieć jakiegoś nałogu na koleżanka pije, pali. Ma 16 lat, a wygląda na 30. Shantal. odpowiedział(a) o 14:38 Piwo mi nie smakuje , od papierosów mam kaszel. Pozdrawiam. blocked odpowiedział(a) o 14:39 bo to szkodzi zdrowiu i ja mam dopierooo 12 lat ;D hmm nie pije, bo po co? wypiję czasami ale okazyjnie, wiadomo .; )nie palę i nie będe. nie wiem, nie podoba mi sie palenie u dziewczyn, wgl tyle chorob od tego. uwazam ze ludzie palą dla szpanu, to glupie . K@$!cK@ odpowiedział(a) o 14:47 Człowiek jest na tyle głupim stworzeniem, że nawet jak wie, że coś mu szkodzi itp. to dalej to robi np. palisz-płuca niszczysz to tak jak by wsadzać rękę pod kosiarkę albo wkładać ręce do ognia. Ja nie chce skończyc jak reszta naszego społeczeństwa... chcę byc inna i nie być pod presją znajomych i ZABIJA TAK SAMO PICIE... RoXaAaa odpowiedział(a) o 14:49 Nie palę ponieważ wiem jak potem trudno się rzuca to i to strasznie by i mnie zatruwało i innych i nie bede palic. A nie piję alkoholu, ponieważ jestem jak narazie za młoda, w przyszłości możliwe że bede piła , ale to okazyjnie i raz na jakis czas. I masz rację teraz dużo osób bierze urzywki, żeby to pokazać jakim to się jest ,,niby" fajnym ... szkoda :( szkoda ich zdrowia i samych ich Papierosy jak dla mnie są fuuj. Nie dość, że niszczą zdrowie, wydaje się na nie kupę kasy a kurde pożytku żadnego nie ma, to jeszcze ich palenie wpływa negatywnie na urodę. A poza tym nie wyobrażam sobie, że czuć jest ode mnie taki dym tytoniowy. Wolę ładniejsze zapachy ;)A co do alkoholu- okazjonalnie i to najwyżej parę łyczków ( jestem młoda, ale sądzę, że w przyszłości też mnie do tego nie będzie ciagnęło... mam nadzieję) :P Ricciolo odpowiedział(a) o 15:01 Jest pełno powodów: to niezdrowe, źle wpływa na nasze samopoczucie i wygląd, niszczy nas od środka, powoduje raka (i inne śmiertelne choroby), uszczupla konto w banku i w dodatku jest grzechem. Nie jestem pełnoletnia, co po pierwsze. Dodatkowo: Dlaczego nie palę? Nie znoszę dymu z nie piję? Alkohol mi nie smakuje. blocked odpowiedział(a) o 16:00 Drogie, niezdrowe i otumania. Nie przemawia? Więc nie wiem, co może przemówić. drozd98 odpowiedział(a) o 16:10 bo to jest niezdrowe i nie ciągnie mnie do tego blocked odpowiedział(a) o 16:22 Bo wiem, co to robi z człowiekiem... zwłaszcza alkohol. x3dfb odpowiedział(a) o 17:19 Nie pociąga mnie to. Gdy byłam młodsza, zawsze brałam piwo, wino, ba, nawet wódkę od mamy, po łyczku. Piwo jest ohydne, blee. Niektóre wina są dobre, te słodkie, ale i tak wolę bezalkoholowe napoje. Wódka raz mi smakowała, była pyszna, taki facet ją przywiózł, wypiłam dwa kieliszki, ale poza tym nigdy. A papierosy działają na mnie niekorzystnie, potem kaszlę, mam ogólnie problemy z kaszlem, po tym się powiększają. Raz tata mi dał zapalić dla próby i nie zamierzam znowu próbować. Liczę, że takie nastawienie pozostanie mi jak najdłużej. Te rzeczy skracają życie więc nie Papierosy - nie ciągnie mnie do tego i nigdy nie ciągnęło, choć w moim otoczeniu większość pali i mnie do tego niejednokrotnie namawiała. Nie chodzi nawet o to że papierosy wywołują raka i wygląda się "starzej". Po prostu mnie to nie bawi. Nie wiem co w tym fajnego. Alkohol - bo znam skutki. Chodzi mi tutaj o alkoholizm. Doświadczyłam tych skutków . Nie na sobie,ale wiem na podstawie własnego doświadczenia jak to wpływa na człowieka. Póki co chyba pozostanę abstynentem. Mam taką niby "traumę" . Jeśli osoba którą bardzo znam, ktoś z przyjaciół, rodziny sięga po alkohol czuję niepokój. Niektórzy mają uciechę i mówią "W jej towarzystwie nie wolno pić" Nie palę papierosów, ponieważ odrzuca mnie sam zapach dymu tytoniowego. Poza tym, jak to mówią na coś umrzeć trzeba, ale nie chciałabym, żeby to był rak płuc. blocked odpowiedział(a) o 19:12 1. Chcę być żywym przykładem "odlotu" bez używek- czasem mam takie głupawy, że efekty po piciu to pikuś :) 2. Nie chcę wydawać forsy na coś, co mnie zabija. Jasne, że jak będę starsza (mam 15 lat) to będę piła. Ale nauczmy się dostrzegać różnicę między smakowaniem "trunku", a byciem schlanym w Palenie mnie odrzuca. Wizja czarnych płuc skutecznie do mnie przemawia. Nie zamierzam mieć zółtej cery, zębów. Nie chciałabym się całować z popielniczką, więc sama też muszę być w Lubię się wyróżniać, a to jeden z najepszych sposobów :) blocked odpowiedział(a) o 19:19 U mnie w domu wszyscy palą i rzygam tym dymem. Jestem biernym palaczem od kiedy pamiętam. Nie palę, gdyż nie lubię tego nałogu. A pić, to piję od święta. Po co utrudniać sobie życie? Wystarczająco jest skomplikowane. Nie palę , bo a) jestem uczulona (nie mogę się nawet zaciągnąć , bo przez pół dnia mam popękane naczynia krwionośne w białkach ocznych i nie mogę złapać oddechu + wychodzi mi brzydka wysypka jak ktoś w ogóle w pobliżu pali) b) trudno mi zdobyć papierosy xd .Nie piję , bo choćbym się nie wiem jak starała , to nie umiem alkoholu przełknąć . blocked odpowiedział(a) o 20:01 bo tego nie chcę, nie potrzebuję. jak będę chciała, to zacznę. nie jestem osobom ulegającą presji otoczenia, a właśnie takie najczęściej tak postępują. Aventia odpowiedział(a) o 20:30 Alkoholu nie pije bo nie lubię,a papierosy palę. blocked odpowiedział(a) o 20:33 Nie jestem pełnoletnia. Przysięgałam Bogu podczas Pierwszej Komunii, że nie tknę alkoholu i papierosów przed osiemnastym rokiem życia. Poza tym nie piję, nie palę, bo nie chcę. Nie ciągnie mnie, żeby spróbować. Mam swoją godność i szacunek do własnej osoby. blocked odpowiedział(a) o 13:50 Nie odczuwam takiej potrzeby. Zresztą nie chcę się uzależnić, śmierdzieć, marnować pieniędzy, niszczyć swojego zdrowia, zachorować na raka bądź jakąś inną chorobę. nie robię tego dlatego:To nie jest mi potrzebne do życiapoza tym papierosy śmierdzą:D blocked odpowiedział(a) o 19:59 "Głupi uczy się na swoich błędach, mądry zaś na cudzych". W myśl tej zasady postanowiłam sobie, że nie będę sięgała po alkohol, bo mam idealny przykład w swoim otoczeniu, pokazujący, że to żadnych pozytywnych skutków nie przynosi. Zresztą nie ciągnie mnie do tego wcale i nie jestem jakimś pieprzonym konformistą, żeby robić to samo, co robi reszta. Od dymu papierosowego boli mnie głowa. Nie widzę sensu w zatruwaniu swojego organizmu. Nie jest mi to do niczego potrzebne. blocked odpowiedział(a) o 15:57 ponieważ nie jestem pełnoletnia i chcę służyć bogu blocked odpowiedział(a) o 23:04 Nie mam zamiaru być po stronie tych ludzi, którzy robią to dla szpanu oraz nie mam zamiaru w tym wieku zachorować z powodu używek. Nie. Nie chcę żreć ziemi !. EKSPERTMelliana odpowiedział(a) o 02:41 Nie palę, ponieważ nie znoszę smrodu dymu papierosowego - boli mnie gardło, mam mdłości, po drugie nie mam zamiaru niszczyć sobie życia i zdrowia tym g*wnem, po trzecie - nie chcę aby mi ciało ubrania tym waliły, po czwarte nie chcę mieć tej dziwnej cery po jakimś czasie, po piąte szkoda mi pieniędzy, a i dodam jeszcze, że po prostu NIE CHCĘ i już! Uważam, że to totalna głupota, jak można palić to świństwo i jeszcze tyle na to wydawać! Bo mam swoje zasady. Bo moim zdaniem to g*ówno. Bo jestem harcerką. po pierwsze jak dla mnie to niszczenie zdrowia. po drugie jestem za małolata, na takie coś. po trzecie alko i szlugi to dla mnie jedno wielkie śmierdzące i obrzydliwe gó*wno. fu. po czwarte jestem harcerką i Prawo Harcerskie jest dla mnie ważne. bo nie chcę sobie odbierać zdrowia i życia blocked odpowiedział(a) o 17:37 Ja jak będę starsza(teraz do by było szaleństwo) nie będę palić ani jest strasznie chce wygladać jak na serwisie sprawiają że twój uśmiech staje się taki: Trümper odpowiedział(a) o 14:37 bo nie mam namiaru jak będę miała 20 lat wyglądać na 40-,- prospect odpowiedział(a) o 14:38 Moze palić nie palę... ale był epoziod, palić chyba dlatego, ze dla kogoś słabo uzależnionego to jest 12 zł na 3 dni.,.. albo 12 zł dziennie... Ty nie czujesz smrodu, więc wracajac do domu musisz psikać się perfumami, śmierdza Ci włosy -,- to szkodzi zdrowiu zreszta w tym wieekuu . -,- nie bd palila i pila na pokaz jesli np; tego nie lubie , nie wciagam sie w takie towarzystwo ktore to robi po co .. ? przez takie [CENZURA] popularna nie bedziesz.. ;DDniiigdy .. i w tym wieku ..? NIGDY. xD Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Maciej Pela zamieściła na Instagramie osobisty wpis. Mąż Agnieszki Kaczorowskiej wyznał, że nie poje alkoholu już od dwóch lat! Znasz kogoś, kto też nie pije? Mąż Agnieszki Kaczorowskiej świętuje 2 lata nie picia alkoholu! Agnieszka Kaczorowska i jej mąż Maciej Pela od kilku lat tworzą zgrany team. W czerwcu 2017 roku wzięli ślub, a później doczekali się dwóch córek - urodzoną w lipcu 2019 roku Emilię i urodzoną w lipcu 2021 roku Gabrielę. W czerwcu 2020 roku małżeństwo przeprowadziło się do niezwykle przestronnego domu urządzonego w stylu nowoczesnych z największą starannością o najdrobniejsze detale. Wydawało się, że parze już niczego do szczęścia nie brakuje. Okazuje się jednak, że był jeszcze jeden aspekt, którego para wcześniej nie poruszała w sieci. W środę mąż Agnieszki Kaczorowskiej opublikował na Instagramie osobisty wpis, w którym przyznał, że od dwóch lat nie poje alkoholu! Do zdjęcia pozuje z butelką wody. Dziś minęły 2 lata odkąd wykreśliłem alko ze swojego życia. :) Tancerz przyznał, że o abstynencji alkoholowej mówi się w mediach za mało, a dodatkowo picie alkoholu jest nadmiernie promowane. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ uważam, że picie alkoholu ma reklamę o ogromnym zasięgu, natomiast abstynencja raczej średnio. Osoby znane, influ, reklamy TV, bilbordy, nawet kanały parentingowo-memowe (sic!) pokazują, że picie alko dostarcza nam gamy benefitów (specjalnie się teraz w to nie wgłębiam, bo nie o tym ten post). W opozycji stoją kampanie społeczne i znacznie mniejsza liczba osób znanych. Mąż Kaczorowskiej podszedł do tematu poważnie i zapewnił, że co jakiś czas będzie promować abstynencję na swoim profilu na Instagramie. Postanowiłem zatem użyć swojego konta IG, aby promować to, co zdecydowanie mniej popularne. :) Co jakiś czas (na ile pozwolą mi obowiązki domowe) będę wrzucać treści o takiej tematyce. Uważam, że są to tematy warte poruszenia! Na koniec stwierdził, że abstynencja ma dla niego same plusy. Robiąc małe podsumowanie w swojej głowie doszedłem do wniosku, że nie mogę znaleźć nawet jednej dobrej rzeczy, którą może dać mi alko. Tak więc sumując ten wniosek i niezliczoną ilość plusów płynących z trzeźwości stwierdzam: jest to dla mnie dobre. :) Komentarze na profilu Macieja Peli Pod postem Macieja Peli pojawiło się mnóstwo gratulacji od fanów. Ci przyznawali, że obecnie wciąż panuje stereotyp, że "mężczyzna musi pić" i warto z nim walczyć. I super! To się chwali że mężczyzna sam zdecydował, że nie będzie pił. Alkohol nic nie rozwiązuje chyba że rodziny. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki oby tak dalej! Pod postem fani dzielili się z mężem Agnieszki Kaczorowskiej swoimi osobistymi nieraz wzruszającymi historiami. Piona Kolego. U mnie ponad 6 lat. Dla własnego dobrego samopoczucia, możemy skręcić dobrą kampanię ;) Ja też od przeszło roku nie piję alkoholu... Bo przestał mi smakować i tyle. Dziwi mnie nadal reakcja otoczenia: "ale jak to nie pijesz?.... Jakby alkohol był obowiązkiem. Już przesłałam się tłumaczyć dlaczego. Nie wszyscy muszą wszystko lubić. Pozdrawiam ❤️ Ja już nawet nie potrafię powiedzieć ile lat nie piję. Jakoś tak wyszło że zawsze "niepicie" wypadało na mnie. Najpierw była babcia przy której ktoś powinien być trzewy padło na mnie. Potem trzy córki (19-14-5), przy ostatniej prawie 3 lata i już tak zostało. I szczerze? Jestem z tego megaa dumna. A na pytanie: "Nie pijesz???" Zawsze odpowiadam tak samo... MAM DZIECI I NIE POTRZEBUJĘ ALKOHOLU, ŻEBY SIĘ DOBRZE BAWIĆ. Tobie serdecznie gratuluję i wszystkim z tych niepijących też! Bardzo dobry i pozytywny post. Promowanie życia bez alkoholu jest super pomysłem . Niestety jest jeden minus... Po każdej imprezie w domu zawsze znajdzie się ktoś z pytaniem ODWIEZIESZ MNIE? BO PRZECIEŻ NIE PIŁAŚ ! Wiedzieliście, że nie pije? Znacie kogoś, kto też nie pije alkoholu? Zobacz w galerii zdjęcie, o którym mowa! Mąż Agnieszki Kaczorowskiej świętuje 2 lata nie picia alkoholu! Zobacz zdjęcie! Źródło: Zobacz galerię 8 zdjęć
Teoretycznie wszyscy wiemy, że imprezowy tryb życia ani nie jest zdrowy, ani nie sprzyja ładnej sylwetce. Doskonale zdajemy sobie też sprawę, że kolorowe drinki i niezdrowe przekąski z pewnością mają wpływ na naszą wagę – ale czy dwa niewinne piwka do grilla też? Jak to jest z tym alkoholem – tuczy on, czy to, co razem z nim jemy? Jaka ilość sprawi, że spodnie zaczną robić się ciasne? I dlaczego tak naprawdę procenty sprawiają, że tyjesz? W Polsce nie mamy dobrej kultury picia. Wśród młodzieży modne jest picie na umór – im więcej, tym fajniej; z kolei u dorosłych popularne jest picie często. Pijemy przy każdej możliwej okazji, bo przecież zawsze znajdzie się powód do uczczenia czegoś procentami – jak nie na wesoło, to na smutno, żeby poprawić humor. Nic więc dziwnego, że picie alkoholu traktujemy jako coś maksymalnie zwykłego i… tyjemy na potęgę. DLACZEGO TYJESZ OD ALKOHOLU? Warto pamiętać, że alkohol to nie woda, ani napój – i jego „przerabianie” przez organizm nie wygląda tak samo. Tyjemy od alkoholu przez kilka różnych czynników: Przekraczamy nasz bilans kaloryczny – jedno piwo to 250 kcal, dwa – 500 kcal. Jeżeli dwa czy trzy razy w tygodniu pozwalamy sobie na taki dodatkowy ‘bonus’, to w perspektywie kilku dni wychodzi nam duża nadwyżka kalorii. A jak już dobrze wiecie, nadwyżka kalorii = przyrost wagi. Towarzyszące mu przekąski i kolorowe „popity” – kolejne źródło kalorii. Dodatkowa dawka energii, która w połączeniu z kaloriami pochodzącymi z alkoholu często daje nam nadwyżkę rzędu 1000 lub więcej kalorii dziennie. Nic dziwnego, że tyjemy. Trudno to spalić treningiem lub zrekompensować mniejszym jedzeniem w ciągu dnia (poza tym, to głupie – ograniczać zdrowe jedzenie na rzecz procentów). I chyba najważniejsze – metabolizm alkoholu. Kiedy pijemy, głównym zadaniem naszego ciała staje się rozłożenie alkoholu i jego odpowiedni metabolizm. Z tego powodu, jeśli jemy coś w trakcie picia to najczęściej ta przegryzka „idzie w boczki” – ciało nie ma czasu na odpowiednie zagospodarowanie tych składników, bo jest zajęte rozkładaniem trucizny (alkoholu). Tempo naszej przemiany materii spada o około 30 %. Ciało dużo chętniej odkłada zjedzone posiłki w formie tkanki tłuszczowej. Czyli nie dość, że robimy sobie nadwyżkę kaloryczną samymi kaloriami, to dodatkowo spowalniamy metabolizm i jeszcze bardziej zwiększamy prawdopodobieństwo przytycia. Nie znalazłam badań, ale przypuszczam, że tycie po alkoholu ma też związek z hormonami i skokami insuliny (alkohol ma najczęściej wysoki IG), która hamuje lipolizę (rozkład tkanki tłuszczowej). Tutaj jest to jednak moje przypuszczenie, nie poparte żadnym źródłem. Poza tym: Badanie opublikowane w 2004 roku w Obesity Science & Practice przeprowadzane przez 8 lat na ponad 49 tys. kobiet potwierdziły wpływ alkoholu na przyrost masy ciała. Niezależnie od czynników dietetycznych oraz sportowych, zauważono równy lub większy niż 5 kg przyrost masy ciała u 78 % badanych. Podobne badania w 2003 roku, przeprowadzone na mężczyznach i opublikowane w American Society for Clinical Nutrition także potwierdziły, że osoby spożywające alkohol regularnie w średnich i dużych ilościach narażone są na spory wzrost wagi. DLACZEGO WYKLUCZYŁAM ALKOHOL ZE SWOJEJ DIETY I CO ZAUWAŻYŁAM? Nigdy nie piłam dużych ilości alkoholu – jako osoba dbająca o zdrowie, starałam się spożywać go w odpowiednich ilościach. Często wybierałam też wytrawne wino jako „,mniejsze zło”. Poza tym gdy jeszcze trenowałam wyczynowo, trener często powtarzał nam o negatywnych skutkach picia – bardzo to do mnie trafiało, tym bardziej, że było mi dane obserwować bardzo dobrych zawodników, którzy po treningu czy zawodach wyskakiwali na piwko… i w następnym sezonie biegali tragicznie. Jednak jako studentka (od dzisiaj już nie 😀 ) jestem często zapraszana na domówki, spotkania, gdzie właśnie piłam wino czy dwa piwa. Od pewnego czasu jednak nie piję w ogóle z kilku powodów, o których piszę już niżej. Po pierwsze: przygotowanie do półmaratonu (który jest w październiku). Alkohol ma bardzo duży wpływ na wydolność naszego organizmu i jego regularne spożywanie skutecznie niszczy wszystkie trudy naszego treningu. Nie zależy mi na pobiciu rekordu świata w półmaratonie, ale myśl o tych tempach czy interwałach z których wracam półprzytomna, które poszłyby na marne przez procenty mnie odpycha. Po drugie: przez jakiś czas zmagałam się z chorobą wymagającą antybiotykoterapii. Naturalnie więc odstawiłam całkowicie napoje procentowe, a po zakończeniu leczenia po prostu do nich nie wróciłam. Po trzecie: zauważyłam dużo lepszy efekt treningów – zarówno w wydolności, jak i efekt uboczny w postaci lepszej sylwetki. Przestałam puchnąć i gromadzić wodę, nie muszę też pić pokrzywy czy manipulować węglowodanami, żeby mieć lepiej widoczną muskulaturę. Jest cały czas, rano, wieczorem – nieistotne. Odnotowałam też spadek wagi – ale tutaj należy pamiętać, że jest to nie tylko efekt ograniczenia alkoholu, ale przede wszystkim zwiększenia objętości treningów (pod półmaraton). Czy jestem abstynentką? Nie. Ale nie czuję potrzeby picia alkoholu ani nie chcę tego robić – chyba, że na wyjątkowe okazje. Pamiętaj też – nie mówię, że alkohol jest zły – przeczytaj wpis do końca. CZY W OGÓLE NIE MOŻNA PIĆ ALKOHOLU? CZY ALKOHOL JEST ZŁY? No i chyba dla niektórych najważniejsze pytanie – czy w takim razie należy przerzucić się na bycie abstynentem? Nie! W odpowiednich, rozsądnych ilościach alkohol może mieć pozytywne skutki dla naszego zdrowia – między innymi zmniejszyć ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej i chorób układu krążenia. Gdzieś czytałam też (niestety nie mogę tego znaleźć – jak znajdę, edytuję post), że abstynenci są bardziej narażeni na zawały i choroby serca niż osoby pijące rozsądne ilości alkoholu. Kluczowe jest tutaj słowo „rozsądnych”. Według WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) 20 g alkoholu dziennie dla kobiety (puszka piwa/200 ml wina) i 40 g dla mężczyzn (2 piwa /400 ml wina) pite nie częściej, niż 5 razy w tygodniu to dawka, którą można uznać za bezpieczną i bez negatywnych konsekwencji zdrowotnych. Lekarze jednak mówią o tym, że nawet takie dawki pite regularne mogą powodować uzależnienie oraz odbijać się na zdrowiu. Pamiętajmy też, że jeśli nie będziemy pilnować bilansu kalorycznego, a jesteśmy na diecie odchudzającej – nawet takie dawki mogą zniweczyć nasz postęp. Ważne – opcja „wypiję dużo, ale raz lub dwa na tydzień” wcale nie jest zdrowszą opcją! Sam alkohol nie jest zły – złe jest nasze podejście do niego. Na picie okazja zawsze się znajdzie: ważne, by nie przesadzać z tymi „okazjami” i wiedzieć, kiedy powiedzieć STOP. Butelka wina raz na jakiś czas czy dwa-trzy piwa wypite na spotkaniu nie spowodują, że na drugi dzień będziemy otyli i chorzy. Jeśli nie są to regularne czynności, a raczej wypady od czasu do czasu – można sobie postawić zielone światło. Jak w każdej rzeczy w życiu, tak i w piciu należy po prostu wiedzieć jak i ile pić. I tego wam bardzo życzę!